poniedziałek, 29 grudnia 2014

Śpisz...?

A może jeszcze nie śpisz?  Pamiętasz mnie jeszcze w ogóle? Minęło już trochę czasu, prawda?  Pamiętasz jak pierwszy raz spotkały się nasze spojrzenia, chyba na to czekałeś, a jaka była moja reakcja na to co zrobiłeś? Mimo lekkiego zdziwienia, jak zawsze uśmiech, który nie schodził mi z twarzy... A później? Jak zawsze coś zabawnego, może charakterystycznego, ale Tobie to nie przeszkadzało. Wiesz, trochę byłam zdziwiona tym co zrobiłeś. Pamiętam, byłeś wtedy uparty i chyba bardzo do czegoś dążyłeś, nawet nie chyba, a na pewno. Może się trochę denerwowałeś. I wiesz... To wszystko było dość zabawne, jak tak sobie na Ciebie patrzyłam, co Ty wtedy wyprawiałeś... I dziwi mnie to jak łatwo wpuściłam Cię do mojego świata. Właśnie. Z jednej strony wpuściłam, a z drugiej... Hmm... Chyba trochę za późno. Może teraz tego trochę żałuję. Cały czas gdybam.  Nie 'może tego teraz trochę żałuję', a cholernie żałuję. Ale cóż... Taka już moja natura. Na szczęście to powoli się zmienia. Tylko dlaczego wydarzenie, które coś zmienia w naszym życiu, już nigdy do nas nie wróci i to ono jest podstawą, którą zawsze będziemy wspominać.  Wiesz coś o tym, prawda? Ja niestety też... Podobno narazić mi się jest bardzo łatwo, a zaprzyjaźnić trudno i wejść do tego mojego świata, ale wiesz... jak już to się stanie, potrafię oddać się tej przyjaźni.  I jak tak sobie o Tobie przypominam, to się uśmiecham, mam nadzieję, że Ty też. Chociaż pamiętam tę Twoją smutną minę. Przepraszam, że się do niej przyczyniłam, ale później widziałam też Twój delikatny uśmiech i to mnie cieszy. A może jeszcze kiedyś się spotkamy?


A może to był kolejny, jakiś mały podrozdział zostawiający ślad w książce jaką jest życie, który za każdym razem powinien być wspominany z uśmiechem na twarzy.

__________

Ludzie za mało myślą o śmierci. Przechodzą przez życie, zaprzątając sobie głowę prawdziwymi głupstwami, wszystko odkładają, nie zwracając uwagi na kluczowe momenty. Nie ryzykują, gdyż uznają to za zbyt niebezpieczne. Ciągle narzekają, ale potrafią stchórzyć, gdy tylko uśmiechnie się do nich los. Chcą, żeby wszystko wokół się zmieniało, ale sami nie mają ochoty się zmienić.
Gdyby częściej myśleli o śmierci, nie odkładaliby w nieskończoność ważnego telefonu. Byliby bardziej szaleni. Nie baliby się, że kiedyś skończy się ich ziemskie życie, bo przecież nie można się bać czegoś, co i tak nastąpi.
Indianie mawiają: "Dziś czy jutro, każdy dzień jest dobry, by odejść z tego świata". A pewien czarownik powiedział: "Niech śmierć zawsze będzie z tobą. Kiedy będziesz musiał zrobić coś ważnego, ona da ci siłę i odwagę".

[Może nie myślmy o niej cały czas, bo nie na tym polega życie, ale przypominajmy sobie o śmierci przede wszystkim, gdy musimy podjąć jakąś decyzję, a coś nas hamuje, w naszej głowie jest  milion sprzecznych myśli, które tak naprawdę nie mają racji bytu, a biorą się z naszej niepewności, może jakiegoś strachu, tak więc w takich momentach pamiętajmy o tym, że przecież żyje się tylko raz.]
__________
 
Zaczynam odczuwać wobec niego wielki szacunek, szacunek wobec człowieka, który przypomniał mi najważniejszą prawdę: każdy z nas ma do wypełnienia swoją własną historię. Koniec, kropka. Nieważne, czy ktoś nas wspiera, krytykuje, ignoruje, toleruje - robimy coś, bo takie jest nasze przeznaczenie tu na ziemi i to jest właśnie źródło naszej radości.
__________


Uśmiechajcie się w te mroźne dni! :)
 
 
 
Taak! Uwielbiam łyżwy!


12 komentarzy:

  1. Primo- po raz kolejny muszę się zachwycić muzyką u ciebie. bo uwielbiam Soley choć ostatnio...trochę o niej zapomniałam. Za to zeszłej zimy katowałam w kółko właśnie Pretty Face, Smashed Birds i Blue Leaves :D Także no, dzięki za przypomnienie, naprawdę^^

    I zgodzę się, że ludzie za mało pamiętają o śmierci. Co prawda, życie nie ma być TYLKO przygotowaniem na nią, jak czynili to Egipcjanie ( wiem, skrajny przykład) ale warto zawsze mieć tą świadomość z tyłu głowy że ona jest. Nastąpi, prędzej czy później i...nie warto odkładać niczego. Bo może nie starczyć nam czasu. Nie warto bać się życia, skoro śmierć i tak przyjdzie i je zmieni ( zmieni, nie zakończy, bo ja tak to widzę właśnie). Nie warto bać się czynów, nie warto przejmować się czymś błahym. Co więcej...jak to pięknie ktoś ujął "tak naprawdę w życiu warto przejmować się tylko tym, co ostatecznie dotyczy miłości", w różnych jej aspektach. I ja się z tym w sumie zgodzę.
    Ale odchodzę od tematu, co? W każdym razie, kolejna prawda- mamy po prostu swoją historię, którą piszemy. Nic więcej, nic mniej. A niestety okazuje się, że dla niektóych to i tak za dużo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się, bo to chyba dobrze, że i muzyką niektórzy mogą się tu pozachwycać ;). Ja uwielbiam jak ktoś mi przypomni jakąś piosenkę, którą właśnie kiedyś katowałam, a później o niej jakoś zapomniałam. Tak więc polecam się na przyszłość ;D.
      Oj tam... Im bardziej skrajne przykłady, tym czasami ciekawsze ;D. I już się trochę skorygowałam, poprawiłam, a może po prostu wyjaśniłam we wpisie ;). Właśnie... Życie nie polega na ciągłym myśleniu o śmierci, ale może ona nam dać czasami takiego kopa do działania i uświadomić, że przecież już nigdy możemy nie mieć jakiejś szansy i nie będziemy się zastanawiać czy to poprawne czy też nie, po prostu ją wykorzystamy ;). Dlatego tak mi się spodobał ten fragm. książki ;).
      Hmm.... Czy odchodzisz od tematu, patrząc przez pryzmat pierwszej części mojego wpisu to.... nie wiem ;). I wiesz ja też staram się nie przejmować czymś błahym, tym co jest tylko dodatkiem w życiu, a na pewno nigdy nie będę płakała przez studia czy inne sprawy takiego rodzaju, ja to po prostu odbieram jako dodatek, ważny, ale jednak dodatek w życiu, który nijak się ma do tych naprawdę priorytetowych spraw w życiu :). Właśnie... np. miłości w różnych jej aspektach ;).

      Usuń
    2. Dokładnie, bo to taki dobry impuls nieraz:) Gorzej, jak jest jakieś no...niemiłe skojarzenie z jakimś kawałkiem, ale cóż, to już nas osobisty problem po prostu. I spoko, zapamiętam, zresztą, wpadam to regularnie to może mi i jeszcze tutaj coś przypomnisz :D
      Czasem skrajne przykłady cóż...potrafią zamazać pewien obraz że tak to ujmę. Ale czasem uwypuklają to, co najważniejsze, ale cóż, nie zmienia to faktu, że nieraz trzeba z nimi uważać jako tako.
      Otóż to. Ale też "bojąc się śmierci, nie potrafimy nieraz zyć".
      No może i nie, ale miałam wrażenie, że zaraz pójdę za daleko, wiesz, pootwierałam sobie za dużo szufladek naraz :D I pewne rzeczy są ważne, bo może też nieraz...są środkiem do głownego celu. Jak choćby spełnianie własnych ambicji bywa drogą do ...miłości własnej, ale no, to już różnie bywa. Ale jedno jest pewne- na pewno nie można zamartwiać się tym, czego na pewno zmienić nie możemy i od nas nie jest zależne:)

      Usuń
    3. Tak też niestety bywa. Może tak było z Myslovitz, które też pojawiło się u mnie, bo pisałaś wtedy, że przywołuje Ci wspomnienia z kolegę z liceum, a u Ciebie pojawił się wtedy wpis o Mikołaju z liceum, z którym raczej chyba miałaś więcej negatywnych wspomnień... Mam nadzieję, że to nie ten kolega ;).
      A to już niestety ta druga strona medalu, trzeba dawkować w takich ilościach, żeby skutek oddziaływał pozytywnie.
      Ok, rozumiem ;D. I wyobrażam sobie ile szufladek mogłaś pootwierać ;D.
      Oczywiście, że są ważne, szczególnie w dążeniu do tego określonego celu, jaki kiedyś sobie wyznaczyliśmy, ale żeby nie przesłaniały wszystkiego innego równie ważnego :).
      Dokładnie! :)

      Usuń
    4. Nie, to akurat nie ten:) O Mikołaju pomyślałam akurat przez panią Goniewicz:) Ale wiadomo, różnie się nieraz plączą myśli, wspomnienia.
      Dokładnie:)
      Aż za dużo, zdecydowanie, bałam się, że sama nad tym chaosem nie zapanuję :D
      Bo te drobniutkie czasem właśnie potrafią nas totalnie zaślepić...a zaślepieni, nawet o tym nie wiemy. Śliska sprawa.

      Usuń
  2. Zawsze zauważamy śmierć, gdy odejdzie ktoś bliski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę z tego co ona tak naprawdę znaczy. Już chyba nawet kiedyś tutaj u mnie o tym rozmawiałyśmy, że gdy doświadczamy śmierci kogoś nam bliskiego, wtedy jest to naprawdę bolesne i towarzyszy nam już do końca.

      Usuń
  3. Lusia napisała to, co ja chciałam. To znaczy...kiedy ktoś z naszych bliskich - bardzo bliskich - odejdzie...to już śmierć "jest z nami" . Przynajmniej w moim przypadku... Był czas kiedy zbyt dużo myślałam o niej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Wtedy sobie uświadamiamy to, jaką ona ma siłę i jak bardzo może wpłynąć na nasze życie.

      Usuń
    2. Dokładnie...dlatego powinniśmy większą hmm uwagę poświęcać zarówno życiu jak i śmierci. Nie ma przypadków.

      Usuń
  4. Śmierć jest czymś naturalnym.... I zawsze będzie jakoś z nami, bo jest częścią naszego życia.... Chyba nie wiem co mogę napisać, akurat ostatnio o śmierci dużo myślę w różnych aspektach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ja przytoczyłam fragm. tej książki, żeby przypomnieć o tym, żeby czasami myśl o śmierci, w sytuacji kiedy się wahamy - może trochę bezpodstawnie, pomogła nam podjąć decyzję. Dać po prostu takiego kopa do działania.

      Usuń